piątek, 11 marca 2016

Od Ramiego c.d: Ayi

"Cholera, Rami, co cię napadło żeby wychodzić z domu?"-odezwał się mój wewnętrzny głos gdy przebijałem się przez śniegowe zaspy. Uch, nienawidzę takiej pogody. Szkoda, że na tym świecie istnieje tylko taka. Tak naprawdę to nie wiedziałem po co wyszedłem. Gdy rano się obudziłem, naszła mnie ochota wyjść wreszcie z domu. To był chyba najgłupszy pomysł jaki mogłem wymyślić. Zmierzyłem wzrokiem dzieci bawiące się na śniegu. Takie małe i głupiutkie. Jeszcze im się ten śnieg znudzi. Nagle usłyszałem za sobą szczekanie psa. Odwróciłem się. Przede mną zatrzymała się blondynka. Przez chwilkę zastanawiałem się kto to jest. Jednak po jej pierwszych słowach już sobie przypomniałem. Ayanette.
-Rami, matko, jak ja cię dawno nie widziałam. Jak życie mija? Utraciliśmy kontakt po tym, jak ja zakończyłam szkołę. A więc? Co słychać?
-Ach, u mnie w porządku. Gdyby nie ta pogoda. No, ale cóż. A u ciebie?
-U mnie też dobrze-uśmiechnęła się.-Dlaczego wcześniej cię nie widziałam?
-Ach, wiesz, ja wychodzę z domu może raz, dwa razy na miesiąc. Tylko po to żeby zapełnić lodówkę.
-Dlaczego?
-Nienawidzę tego śniegu, brrr-zimny dreszcz przeszedł po moich plecach.-Mam egipskie geny, a tam zwykle jest ciepło. No, znaczy było. Zanim ta wstrętna zimna nie zawładnęła światem.

Aya?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz